Premiera Moto
WP Premiera Moto Partner wydania
Partner wydania
Historia Renault Clio trwa już od blisko 30 lat, a na rynek właśnie wchodzi piąta generacja francuskiego bestsellera. Nowy model czerpie garściami z poprzedników, tworząc jeszcze bardziej kompletną całość. Aby przekonać się, jak długą drogę przeszedł mały hatchback, wystarczy spojrzeć do jego wnętrza.

Zaprezentowane w 1990 roku Renault Clio miało nie lada zadanie. Musiało zapełnić lukę po szeroko uwielbianej "piątce" i trzeba przyznać, że wywiązało się z niego doskonale. Rok po swojej premierze zdobyło tytuł Europejskiego Samochodu Roku. Wtedy było jasne, że jego nazwa (z greckiego: "by stać się sławnym") to nie czcze przelewki.

Po blisko 30 latach na rynek trafia Clio piątej generacji i do jego kompetencji nikt już nie ma wątpliwości. Rozwija pomysł, wokół którego zbudowano poprzednika, jednocześnie nie zapominając o swoich korzeniach. W efekcie dostaliśmy auto, które z zewnątrz wygląda... w zasadzie tak samo. Tak, linie są nowocześniejsze, ale każdy z daleka rozpozna, że patrzy na Clio. Za to wnętrze zmieniło się nie do poznania. I żeby uzmysłowić się, jak bardzo mały hatchback wyewoluował na tym polu, cofnijmy się do 1990 roku.


Clio kiedyś...
Pierwsze, co przychodzi na myśl, gdy wsiadasz do Clio I to kolor szary. Wszystko jest tu szare: kierownica, deska rozdzielcza, tapicerka na fotelach. Liczbę kolorowych elementów można policzyć na palcach jednej ręki. Wnętrzu nie można za to odmówić ergonomii. Przykładowo pokrętła do sterowania nawiewem umieszczono tak, by kierowca mógł sięgnąć do nich bez konieczności odrywania dłoni od kierownicy na zbyt długo. Wszystko jest też bardzo proste, bo sam samochód jest też prosty. Największą anomalią, jaką udało mi się znaleźć, jest klapka zakrywająca panel radia FM. Na pochwałę zasługują połacie szyb gwarantujące świetną widoczność i poczucie przestrzeni.

Wsiadając do zaprezentowanego w 1998 roku Clio II można odnieść wrażenie, że jesteśmy w zupełnie innym samochodzie. Renault zerwało z przeszłością, ale ciągle zachowało elementy, za które Europejczycy cenili małego hatchbacka, czyli przestronne i komfortowe wnętrze. W kokpicie ciągle dominuje szarość, ale tym razem przerywana jest kolorową tapicerką, która doskonale pasuje do okrągłych kształtów, na które zdecydowali się francuscy projektanci. Pomiędzy zegarami pojawił się też wyświetlacz – w tamtych czasach było to coś niespotykanego.

W 2005 roku klientów czekała kolejna rewolucja. Trzecia generacja Clio stawiała na dwa aspekty: bezpieczeństwo i bogate wyposażenie. To drugie szczególnie czuć w ponownie przeprojektowanym wnętrzu. Tym razem w kokpicie próżno szukać szarych plastików, a głównymi kolorami są tutaj czarny kontrastujący z przypominającym chłodne aluminium srebrnym. U dołu deski rozdzielczej pojawił się znak charakterystyczny Renault, czyli slot na kartę zbliżeniową. Bez wątpienia to wtedy Clio dojrzało i przestało kojarzyć się z miejskim autkiem, tylko z małym kompaktem. Efekt? Model raz jeszcze zdobył tytuł Europejskiego Samochodu Roku.

Siedem lat po debiucie "trójki" na rynek trafiło Clio czwartej generacji. Tym razem zmiany we wnętrzu trudno nazwać przełomowymi. Ewidentnie Renault wiedziało, w którym kierunku chce iść i rozwijało pomysł wprowadzony w poprzedniku. W oczy na pewno rzuca się duży wyświetlacz systemu multimedialnego, który znajduje się u szczytu konsoli centralnej. Kokpit jest przyjemny dla oka i po siedmiu latach ciągle wygląda nowocześnie. Szczególnie dobrze prezentują się analogowe zegary, nad którymi umieszczono drugi ekran. Mimo to Francuzi wiedzieli, że jest jeszcze miejsce do poprawek, czego efektem jest najnowsze wcielenie auta.

... a Clio dzisiaj
Znając historię Clio od razu można wyczuć, które elementy poprzedników trafiły piątej generacji auta. Podobnie jak w jedynce, wnętrze jest zaskakująco przestronne – szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że auto na zewnątrz zmalało. Widać to chociażby po pojemności bagażnika, która teraz wynosi aż 391 litrów. Kolorowe wstawki znane z "dwójki" są dostępne też tutaj, choć barwy zostały dobrane do obecnie panujących trendów. Bogate wyposażenie znane z trzeciej wersji Clio oraz postawienie na nowoczesne technologie, co znamy już z poprzednika, dopełniają całości. Nowy model wprowadza też coś nowego, czyli znacznie wyższą niż wcześniej jakość, miękkich w dotyku materiałów.

Po zajęciu miejsca za kierownicą od razu zwrócisz uwagę właśnie na nią – na kierownicę. Została przeprojektowana i teraz znacznie wygodniej leży w dłoniach. Dzięki opracowaniu bardziej kompaktowej poduszki powietrznej udało się zmniejszyć centralną jej część, co sprawia, że całość po prostu wygląda lepiej. Tuż za kierownicą, już wiosną 2020 znajdzie się wysokiej rozdzielczości wyświetlacz, który zastąpi zegary. Może mieć nawet 10 cali przekątnej i pozwala na przekazanie znacznie większej liczby informacji niż tradycyjne rozwiązanie. Przykładem są wskazania nawigacji, które na tym "wirtualnym kokpicie" mogą być wyświetlane prosto przed kierowcą.

W wersji wyposażenia INTENS, deska rozdzielcza nowego Clio jest zdominowana przez ekran o przekątnej 9,3" – największy, jaki kiedykolwiek trafił do samochodu Renault. Podczas, gdy konkurenci stawiają na poziome panele, Francuzi wybrali pionowy układ, który pozwala na wyświetlanie kilku aplikacji jednocześnie. Interfejs integrujący wszystkie multimedia oraz nawigację działa teraz w oparciu o najnowszą wersję systemu EASY LINK, który jest znacznie płynniejszy od poprzednika, a grafika jest bardzo przyjemna dla oka. Wspiera również obsługę Apple CarPlay oraz Android Auto, więc podłączenie smartfona nie jest problemem.

Dobre pierwsze wrażenie mogłoby szybko zniknąć, gdyby materiały we wnętrzu nie dotrzymywały kroku jego projektowi. Całe szczęście tak nie jest. Plastiki wysokiej jakości oraz miękkie materiały obicia deski rozdzielczej i podłokietników drzwi sprawiają, że w Clio jest po prostu przyjemnie. Na uwagę zasługują też fotele, które teraz mają dłuższe siedziska i znacznie lepiej obejmują pasażerów poprawiając zarówno komfort jazdy, jak i bezpieczeństwo.

Blisko 30 lat ewolucji
Dotychczas na drogi wyjechało ponad 15 mln egzemplarzy Clio i najnowsza generacja ma wszystko, by sprawić, że ta liczba będzie stale rosła. Francuzi nie boją się wyznaczać trendy, czego przykładem są projekty wcześniejszych generacji auta. Właśnie takie zupełne odświeżenie pojawiło się we wnętrzu nowego wcielenia hatchbacka. Jednocześnie nie zapomnieli o cechach, za które klienci cenią ten – jak by nie patrzeć – kultowy model. "Piątka" łączy wszystko, co najlepsze w dotychczasowych odmianach Clio i dodaje do tego coś nowego. W efekcie ten model Renault stał się jeszcze lepszy.

W materiale wykorzystaliśmy zdjęcia Macieja Lubczyńskiego

atten

Niektóre elementy serwisu mogą niepoprawnie wyświetlać się w Twojej wersji przeglądarki. Aby w pełni cieszyć się z użytkowania serwisu zaktualizuj przeglądarkę lub zmień ją na jedną z następujących: Chrome, Mozilla Firefox, Opera, Edge, Safari

close